Dziewięć lat Anny Midery w roli prezeski Portu Lotniczego Łódź pozwoliło regionalnemu lotnisku osiągnąć rekordowe wyniki przewozowe. Nie przełożyło się to jednak na zadowalające wyniki finansowe i doświadczona menedżerka została odwołana ze stanowiska. Nie zgadza się przy tym z zarzutami wynikającymi z raportu sporządzonego dla Miasta Łódź. – Zarzuty są absurdalne – twierdzi Midera.
Port Lotniczy Łódź obsłużył w 2025 roku
rekordowe w historii 489 tys. pasażerów. Wynik uzyskany w minionym roku był lepszy o 13,5 proc. od osiągniętego w całym 2024 roku. Kiedy Midera obejmowała stanowisko w 2017 roku liczby odprawionych pasażerów w Łodzi były dwukrotnie niższe, co pokazuje wykres poniżej.
Regionalne lotnisko odnotowało jednocześnie
jedną z najwyższych strat finansowych w swojej historii.
Była już prezes twierdzi, że raport za 2024 rok, po którym prezydent Miasta Łodzi cofnęła rekomendację dla sterniczki lotniska, zawiera błędy. Jakie? – Liczbę delegacji, w których uczestniczyłam. Wyjazdy służbowe to jest obowiązek prezesa takiego lotniska, ale jeżeli urzędnik dubluje ich liczbę, liczy błędnie, wlicza urlop, wlicza weekendy, to jest to nie do pomyślenia –
podkreśliła Midera dla TVP3 Łódź.
Aktualnej wciąż prezes Związku Regionalnych Portów Lotniczych zarzucono właśnie zbyt dużą liczbę podróży służbowych rosnące koszty funkcjonowania portu oraz sposób sprawowania nadzoru nad spółką lotniskową. Nie zostało jej to jednak zakomunikowane. – Nie ma oficjalnego powodu. Na pytanie przewodniczącego Rady Nadzorczej, co było powodem, otrzymałam odpowiedź, że nie było takiego powodu. Przewodniczący otrzymał pismo od pani prezydent i dostosował się do zleceń, które w nim się znajdowały – uważa Midera. Według niej zarzuty zawarte w raporcie są absurdalne.
– Kwota 200 tys. zł obejmuje wydatki na wyjazdy służbowe za okres 1,5 roku dla 150 pracowników naszego lotniska. Takich wyjazdów było około 250, głównie na obowiązkowe szkolenia dla pracowników operacyjnych portu lotniczego. Na przykład, raz na cztery lata trzeba wysłać strażaka na obowiązkowe szkolenie poligonowe, które kosztuje około 13 tys. zł, nie uwzględniając dojazdu, pobytu czy diet. To nie były moje wydatki. Łączna kwota przeznaczona na moje wyjazdy służbowe wyniosła 19 tys. zł w 1,5 roku –
broni się Midera na łamach serwisu money.pl.
Autorzy raportu mieli również zastrzeżenia do wydatków reprezentacyjnych na konsumpcję podczas spotkań z kontrahentami. – Jeśli kontrolujący patrzyli przez pryzmat urzędnika, który kończy pracę o 15:30, to aż trudno mi to skomentować. 17 tys. to łączna kwota na konsumpcję wydana przez całą spółkę w kontrolowanym okresie. To również wydatki innych pracowników w ciągu roku. A spotkania, które czasami kończą się po północy, to jest przecież norma w biznesie – zaznacza Midera, którą
zastąpi tymczasowo na stanowisku Robert Makowski.
Ryanair mógł zrobić więcej?Nowego prezesa wyłoni konkurs. Jakie staną przed nim wyzwania i co jest pilną potrzebą Portu Lotniczego w Łodzi? Midera zwraca uwagę na inwestycje, finansowanie infrastruktury i dalszy rozwój siatki połączeń, która w sezonie zimowym będzie uboższa po ostatnich cięciach Ryanaira. Niskokosztowiec z Irlandii zdecydował się bowiem na redukcję liczby rejsów do portu Londyn-Stansted oraz zamknął trasę do portu Bruksela-Charleroi. To spowoduje, że przez dwa dni w tygodniu nie będzie startował ani lądował żaden samolot z łódzkiego lotniska. Podróżnym zostaną jeszcze loty do Alicante, Malagi, Dublina, Mediolanu i Birmingham.
Czego więc najbardziej żałuje ustępująca prezes Portu Lotniczego Łódź? – Liczyłam na bardziej dynamiczny rozwój Ryanaira na lotnisku w Łodzi. Liczyłam też, że pojawienie się Lufthansy będzie takim impulsem do wzrostu, ale zweryfikowała to pandemia, a później sytuacja przewoźnika. Nie zdążyłam być świadkiem tego, na czym mi bardzo zależało, czyli dywersyfikacji przewoźników – wyznała Midera.
Właściciel nie chwalił się lotniskiemOdwołanej prezes przedstawiono już ofertę nowej pracy. – Już po publikacjach mediów otrzymałam propozycję objęcia funkcji pełnomocnika Prezydent Łodzi ds. CPK. Nie chcę interpretować tej propozycji ani przypisywać jej określonych intencji. Odnotowuję jedynie, że pojawiła się w momencie, w którym publicznie formułowano wobec mnie zastrzeżenia dotyczące sposobu zarządzania lotniskiem –
ujawniła Midera w rozmowie z portalem PolskaSky.pl.
Czy ma jakiś żal do właściciela lotnika? Czego zabrakło w komunikacji? Według niej silniejszego traktowania lotniska jako aktywa rozwojowego miasta i regionu oraz zaangażowania właściciela w promocję i rozwój połączeń. – Cała branża o tym wie. W różnych regionach prowadzone są postępowania dotyczące rozwoju połączeń, a właściciele chwalą się swoimi lotniskami i traktują je jako element polityki gospodarczej. Przez niemal cały okres mojej pracy próbowałam przekonać większościowego udziałowca do takiego podejścia. Mam nadzieję, że mój następca będzie miał tutaj więcej szczęścia – podsumowała Midera.